niedziela, 27 stycznia 2013

Rozdział I

 ~ Denise ~

Dyrektor zaprowadził mnie do pokoju, w którym będę mieszkała. Okazało się, że nie będę tam sama. W pokoju mieszkają jeszcze dwie dziewczyny, które obecnie są na lekcjach.
- Przebierz się w mundurek i przyjdź do mnie. Otrzymasz książki oraz plan lekcji. - powiedział.
Już czekaj, zaraz przyjdę. Jezu jak on mnie wkurza. Ten jego elegancki ton mówienia, ulizane włoski, inteligencja..
 John chwile popatrzył na mnie po czym wyszedł z pokoju i zostawił mnie w nim samą. Westchnęłam i rzuciłam walizki gdzieś w kąt. Z kieszeni wyjęłam pudełko papierosów i zapalniczkę. Z pudełka wyjęłam jedną fajkę i włożyłam ją sobie do ust. Podpaliłam ją. Zaciągnęłam się i podeszłam do okna. Spojrzałam gdzieś w dal. Czy naprawdę muszę tu siedzieć?!
 Gdy już spaliłam papierosa, przebrałam się w mundurek. Spojrzałam w lustro i zaśmiałam się.
- Boże, jakie to żałosne. - powiedziałam sama do siebie.
 Wyszłam z pokoju. Powolnym krokiem przemierzałam korytarze. Nie spieszyło mi się zbytnio.
Nagle zza rogu wyłonił się dyrektor.
- No dalej, dalej! - pospieszał mnie.
- Może mnie pan nie poganiać?!
Powolnym krokiem udałam się za nim. On wręczył mi stos książek oraz plan lekcji.
- Teraz masz biologię. Chodź. - powiedział.
Przeszliśmy na drugą stronę wielkiego budynku. Dyrektor pokazał mi moją szafkę, w której zostawiłam książki. Zabrałam tylko tę od biologi. Potem przeszliśmy pod drzwi z numerem 69.
Dyrektor zapukał do drzwi i wszedł do klasy. Wkroczyłaś za nim.
- Dzień dobry. To jest nasza nowa uczennica Denise Moon. Będzie się z wami od dzisiaj uczyła. - powiedział.
''Przeleciałam'' wzrokiem po klasie. Wszyscy wpatrzeni byli we mnie.
- Dzień dobry Denise. - powiedziała nauczycielka.
Spojrzałam na nią i uniosłam jedną brew. Zaśmiałam się w myślach. Co taka drobniutka, pusta blondynka może mi zrobić?! Nie doczekała się odpowiedzi z mojej strony.
- Ech..może usiądziesz z.. - wodziła wzrokiem po klasie. - Z Zayn'em. - wskazała na mulata o czekoladowych oczach.
- No dobrze. - niechętnie podeszłam do ławki chłopaka.
Usiadłam w niej i spojrzałam na niego.
- Siema. Zayn Malik jestem. - wyciągnął do mnie rękę.
Rzuciłam książkę na ławkę i podałam mu dłoń.

~ Harry ~

- Niezła jest. - szepnąłem do Niall'a, z którym siedziałem. 
On przytaknął. Jak zwykle na lekcjach biologi, Horan wcinał żelki. Odwróciłem się do Zayn'a i puściłem mu oczko. 
- Haroldzie odwróć się do tablicy, zaloty to po lekcjach. - nauczycielka stanęła przy mojej ławce. 
- Dobra, niech się pani zamknie i nie wtrąca się. Chyba musi panna omówić temat, prawda? - spojrzałem na nią. 
- Zostajesz dziś po lekcjach. - powiedziała wściekła i podeszła do tablicy.
- Małpa! - mruknąłem i pokazałem jej środkowy palec, gdy się odwróciła.
Lekcja minęła w miarę szybko. Wziąłem książki i odwróciłem się w stronę Malik'a. Denise ruszyła w stronę drzwi. Zauważyłem, że Louis podbiega do niej i klepie ją w tyłek. 

~ Denise ~

- Jaja sobie robisz!? Odpieprz się ode mnie. - odwróciłam się w stronę bruneta i popchnęłam go lekko. 
- To tak na przywitanie. Wyluzuj. - powiedział.
Pokiwałam przecząco głową i wyszłam z klasy. Ruszyłam w stronę mojej szafki. Popatrzyłam na plan. No tak teraz matma. Wyjęłam książkę i trzasnęłam drzwiami szafki. Czułam się tu tak obco. Odwróciłam się i przed sobą zobaczyłam piątkę chłopaków. Wśród nich stał Zayn, z którym siedzę w ławce. Był też ten brunet, który klepnął mnie w tyłek. 
- Mogę przejść?! - zmierzyłam ich wzrokiem. 
- Nie. - powiedział chłopak, który miał lokowane włosy.
Podeszłam do niego i próbowałam się przepchnąć. 
- Wypuść mnie do cholery, muszę iść na fajkę. - popchnęłam go i przeszłam.

  ______________________________________________________________


Przepraszam, że taki długi i nudny..następne będą ciekawsze, bo akcja się rozwinie etc :)

Nauczycielka Biologi.

Dyrektor szkoły


sobota, 26 stycznia 2013

Prolog




Byłam wkurzona na moją matkę. Wysłała mnie do tej zapchlonej dziury.
- Skarbie, to dla twojego dobra. - powiedziała wyciągając walizki z bagażnika.
Staliśmy przed prywatną szkołą z internatem, dla jak to moja matka nazwała ''trudnej młodzieży''. Że też ciotka musiała polecić jej tę szkołę. Wredna małpa.  Po prostu musiała mi zniszczyć życie. To nienormalne. W szkole podobno jest dyscyplina. Ha! Niech tylko jakikolwiek nauczyciel mi podskoczy. Nie będzie fajnie. Lubię pyskować i nie boję się tego robić. Mama chyba nie wie co robi wysyłając mnie tutaj. Jeszcze wiele namieszam. Ta szkoła wygląda okropnie! Jak więzienie.
- Na prawdę chcesz mnie tu zostawić?! - założyłam ręce na piersiach.
- Tak..to ci pomoże.
- W czym?! - wywróciłam oczami.
- We wszystkim. Pomoże ci wyjść na dobrą drogę.
Co ona bredzi?! Ta jasne..Dobra i tak jej nie słucham. Wzięłam swoje walizki i ruszyłam ku wejściu. Moja rodzicielka ruszyła za mną.



Parter nie wyglądał najgorzej. Był taki sobie. Postawiłam walizki przy drzwiach z napisem ''Dyrektor''. Rozejrzałam się po holu. Po chwili zza drzwi wyłonił się mężczyzna w garniturze.
- Dzień dobry. Jestem John Larousse, dyrektor tejże placówki. A pani to pewnie Clarie Moon. - wyciągnął rękę w stronę mojej mamy. 
- Dzień dobry. Tak to ja, a to Denise. - uścisnęła dłoń dyrektorowi i wskazała na mnie. 
Pan Larousse wyciągnął rękę w moją stronę. Wywróciłam oczami i podałam mu rękę. Dziwny on jest. Garniturek, ulizane włosy..Nie lubię takich osób. Moja mama pogadała chwilę z dyrektorem, po czym pożegnała się ze mną i udała się w stronę wyjścia. Co ta kobieta serca nie ma?! Zostawić mnie tutaj?!
 Dyrektor wręczył mi mundurek szkolny. Oznajmił, że muszę nosić go od poniedziałku do piątku. W soboty i niedziele obowiązuje strój dowolny. Że ja mam chodzić w tym przez pięć dni?! Zaśmiałam się w myślach. 


_____________________________________________________

No i jest prolog :) x
Mam nadzieję, że się spodobał. 

PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY, WYSZŁAM Z WPRAWY :)