sobota, 2 lutego 2013

Rozdział II

 ~ Zayn ~

- Ej czekaj pójdę z tobą. Znam dobre miejsce. - powiedziałem ruszając za nią.
- Wiesz Malik, tylko bez żadnych igraszek tam. - Harry puścił mi oczko.
Wywróciłem oczami.
- Palisz? - spytała Denise z lekkim zdziwieniem.  
- Yhy. - spojrzałem na nią lekko się uśmiechając.
- To..gdzie jest to miejsce, o którym mówiłeś? - spytała unosząc jedną brew.
- Chodź. - ruszyłem po schodach w górę.
Denise posłusznie szła za mną. 
- Chyba mogę ci ufać, nie? - spytała.
- Chyba tak. - zaśmiałem się.
Weszliśmy na dach budynku szkolnego. Zawsze jak miałem ochotę zapalić, przychodziłem właśnie tu. Często oglądałem tu samotnie zachody słońca. Jest tu całkiem przyjemnie i bezpiecznie. 
 Wyciągnąłem paczkę fajek w jej stronę.
- Chcesz? - spytałem.
- Mam swoje. - powiedziała pokazując paczkę czerwonych Malboro.
- Nie to nie. - wyciągnąłem jednego papierosa i zapalniczką podpaliłem go.
 Po jakiś 20 minutach siedzenia na dachu, zorientowałem się, że lekcja zaczęła się jakieś 5 minut temu. Złapałem Denise za rękę i bez słowa ciągnąłem ją po schodach w dół. Ona nie wiedząc o co chodzi spoglądała na mnie zdziwiona. 
- Lekcja się zaczęła. - powiedziałem i szybko biegłem w stronę klasy matematycznej. 
 U pani Ryan i tak miałem już przerąbane. Ech, że akurat teraz musi być matma. Szlak! Zapukałem do drzwi i lekko je uchyliłem. Zajrzałem do środka. Nauczycielka właśnie tłumaczyła coś stojąc przy tablicy. Spojrzała się w moją stronę. Z Denise weszliśmy do środka. Po całej klasie roznosiły się szepty i śmiechy. 
- No ładnie, ładnie panie Malik. Nową uczennice wplątujesz w swoją gierkę. Siadajcie. Obaj zostajecie dziś po lekcjach. - powiedziała odwracając wzrok na tablice. 
 Poszliśmy usiąść do swojej ławki. Harry uśmiechnął się cwaniacko. 
- Mówiłem, że mieliście nie wariować. - szepnął Styles.
Denise uderzyła go z książki w głowę. Zaśmiałem się, podobnie jak i połowa klasy. 

~ Denise ~

Boże jaki ten loczek jest wkurzający, tak samo jak i ten brunet co klepnął mnie w tyłek. Jak ja mam tu wytrzymać?! Nie znam tu nikogo, palić mogę tylko potajemnie, zostawanie po lekcjach za spóźnienie. Masakra! Nawet nie znam swoich współlokatorek. 
Baba od matmy gadała coś nudnego, jak to zawsze na matematyce. Zayn rzucał w lokatego kawałkami gumki do mazania. Czasem pomagałam mu. Blondynek siedzący obok niego jadł potajemnie żelki. Szturchnęłam jego krzesło nogą, a on odwrócił się. Wyciągnęłam rękę w jego stronę na znak, że chcę żelka. On dyskretnie wyciągnął w moją stronę paczkę żelków. Wzięłam sobie kilka żelek i jadłam. Nie zauważyłam nawet jak zabrzmiał dzwonek, mówiący o zakończeniu lekcji. Z książkami w ręku wyszłam z klasy.
- A tak w ogóle to jestem Niall. - powiedział blondynek, który szedł obok mnie.
- Denise, ale to już chyba wiesz. - wyciągnęłam dłoń w jego stronę.
On uścisnął ją i uśmiechnął się.
- Z tego co zauważyłam zawsze jesz coś na lekcjach. - spojrzałam na niego.
- A no tak, racja..takie moje potajemne zboczenie. - podrapał się po głowie.
Uśmiechnęłaś się lekko.

~ Harry ~

To była dłuższa przerwa obiadowa. Poszliśmy z chłopakami na stołówkę, tylko Nialler gdzieś zniknął. Dziwne, przecież zawsze stał pierwszy w kolejce po obiad. E tam, nieważne. Pewnie stoi przy maszynie z batonikami.
- Stary, co tak długo robiliście na dachu? - spytałem Zayn'a.
- Robiliśmy dzieci. - powiedział z sarkazmem i wywrócił oczami.
- Woow, czemu mnie nie zawołałeś? - powiedział Louis.
- Zamknij się już. - Zayn szturchnął Tommo w ramię. 
Odebraliśmy swój obiad i zajęliśmy miejsca przy stolikach. Wtem i zjawił się Horan z Denise. Wodziłem za nimi wzrokiem. Niall pokazał Denise gdzie odbierać jedzenie, co wyczytałem z jego gestów. Po chwili oboje stali w kolejce po obiad. 


_____________________________________________________________

Hejka :) x
Dziękuje za tyle wejść i komentarzy w tydzień ! ♥
jesteście MEGAŚNI ♥
massive thank you ! :) x

KOCHAM WAS :') ♥